Reklamowa egzekucja dzieci i młodzieży przemysłową bronią spożywczą jest przerażająco skuteczna! A władza bezradna!

0
851

Sharing is caring!

Każdego dnia możemy znaleźć informacje o nowej kampanii reklamowej adresowanej do dzieci i nastolatków. Reklam które pokazują świat szczupłych, pięknych i szczęśliwych. Reklam które pokazują, że mogą takimi być jeśli tylko będą zajadać się produktami przemysłu  spożywczego. Produktami, których sprzedaży w szkołach zakazuje obowiązujące rozporządzenie Ministra Zdrowia z sierpnia 2015. Produktów, które nie spełniają kryteriów nowelizowanego rozporządzenia MZ w 2016.

Bezradność polityków względem siły rażenia reklam produktów odpowiedzialnych za choroby dieto zależne jest podobna, jak skuteczność walki polityków z tzw. „dopalaczami”. Od czasu do czasu politycy ogłaszają wielki sukces, ale w statystykach medycznych widać, że dzieciaki nam tyją i chorują na potęgę.

Dziś kolejna firma ogłosiła reklamowe naloty dywanowe w Internecie, czyli tam gdzie skupia się uwaga dzieci i nastolatków. Nagroda za zjedzenie jak największej ilości słodyczy? Szansa na wygranie samochodu. Ekologicznego!

Jeśli politycy nie zaczną efektywnie myśleć i skutecznie działać, jak prawem ograniczyć te inwazje reklamowe, to wyludnienie Polski będzie szybko następować nie tylko z powodu emigracji, czy zapaści demograficznej. Reklamowa egzekucja dzieci i młodzieży przemysłową bronią spożywczą jest przerażająco skuteczna! Zresztą dorośli są również bezradni wobec inwazji reklam przemysłowej żywności spożywczej, jaki i suplementów diety. Niczym się w tym nie różnią stacje komercyjne, od publicznych.

Politycy w 2015 roku udowodnili, że potrafią skutecznie zniszczyć  maluteńki – w ogólnej skali sprzedaży – kanał dystrybucji przemysłowej żywności, czyli sklepiki szkolne. Dlaczego zatem ta tak skuteczna władza nie potrafi ograniczyć działań reklamowych producentów, których produkty Ministerstwo Zdrowia uznało i uznaje za zabronione, bo szkodliwe, destrukcyjne dla zdrowia młodego pokolenia.
Dlaczego małe i wielkie sieci handlowe – jeśli tylko są usytuowane poza szkołą – mogą sprzedawać nieletnim wszystko to, co Ministerstwo Zdrowia uznało i uznaje za zabronione, bo szkodliwe. Destrukcyjne dla zdrowia młodego pokolenia.
Ktoś zna odpowiedź? Przegramy? Już przegraliśmy?

 

 

BRAK KOMENTARZY