Deus ex machina, czyli przemysł spożywczy w roli zbawcy dla „niewyedukowanych” rodziców w komentarzu redakcyjnym.

0
118
slow food
Przemysł spożywczy kontra żywność spod znaku slow food.

Sharing is caring!

Komentarz redakcyjny do artykułu sponsorowanego

Jeden z ogólnopolskich dzienników na swoich stronach www opublikował artykuł sponsorowany pod tytułem Czy dieta najmłodszych dzieci zmienia się na lepsze? – Wyniki najnowszych badań Artykuł jest między innymi o znaczeniu żywienia dzieci we wczesnym okresie życia, o roli wczesnego kształtowania smaku na całe życie, o potrzebie dostosowania diety najmłodszych do ich specyficznych potrzeb i możliwości organizmu… Materiał akcentuje nawet pozytywną rangę znaczenia karmienia piersią i jego odpowiedni czas. Materiał odnosi się do badań zrealizowanych przez fundację, która w nazwie ma słowo Nutricia, czyli  nomen omen jak marka produktów przemysłu spożywczego, dla których grupa docelowa to najmłodsi. Nutricia należy do grupy Danone o czym można się przekonać wyszukując stronę www marki Nutricia.

Po przeczytaniu całego materiału miałem wrażenie, że tekst jest i po to, by wzbudzić we mnie poczucie, że to ja i inni Rodzice jesteśmy winni złemu żywieniu, a i że ze złym stanem zdrowia dzieci i młodzieży przemysł spożywczy nie ma absolutnie nic wspólnego. Uważam, że w materiale jest w specyficzny sposób akcentowane znaczenie swoistej „edukacji”. Podkreślana jest w artykule pozytywna rola akcji prowadzonej na www.1000dni.pl poświęconej prawidłowemu żywieniu najmłodszych pod auspicjami Nutricia. Taka przemysłu spożywczego wersja Deus ex machina!

Mój komentarz do tego artykułu sponsorowanego, do którego komentarza mam prawo i mam prawo się tym komentarzem podzielić z Czytelnikami, jest następujący: w mojej ocenie tekst w ogólnopolskim dzienniku i całość materiałów na wspominanej stronie www, ma zrealizować cele sprzedażowe właściciela marki Nutricia. I to jest oczywiste. Ale budzi we mnie opór odczucie, że cel sprzedażowy ma być osiągnięty między innymi poprzez wzbudzenie poczucia winy w czytelnikach zainteresowanych zdrowiem najmłodszych. Poczucia, że to my zwykli ludzie jesteśmy winni złemu stanowi zdrowia najmłodszych w Polsce. Bo nie znamy się na żywieniu dzieci. Bo podajemy złą żywność. Bo nie mamy odpowiedniej wiedzy. Oczywiście jest od razu podana „pomocna dłoń” byśmy w tym poczuciu winy nie tkwili zbyt długo. Oto w laboratoriach i fabrykach przemysłu spożywczego powstaje żywność, która jest najlepsza dla najmłodszych. Wystarczy kupić po produkty spod znaku na przykład Nutricia. Taka wersja Deus ex machina!

Takich tekstów było i jest i będzie pełno. Takich pro sprzedażowych WWW też. Na szczęście coraz więcej z nas odróżnia materiał propagandowy w prasie od artykułu dziennikarskiego. Coraz więcej z nas szuka żywności u lokalnych producentów, w krótkich łańcuchach dostaw. Coraz częściej zadajemy bezpośrednio producentowi pytania o jakość żywności. Nie tylko samego produktu, ale pytamy o jakość wytwarzania żywności. Każdy kto rezygnuje z kupowania przemysłowej żywności ma świadomość, że wkracza na trudną drogę kupowania żywności wysokiej jakości. Ale w wymiarze praktycznym podejmujemy nie lada wysiłek, by znaleźć żywność, która nie jest przetworzona przez przemysł, nie zawiera przemysłowych dodatków do żywności, nie jest GMO. Nie zawiera przemysłowych ilości cukru, soli. A to wcale nie jest łatwe bo ilości dobrej żywności w Polsce jest jak na lekarstwo. Czy to się zmieni? Czy pomoże w tym rolniczy handel detaliczny i rozwój przetwórstwa żywności u rolników. Patrz: Agrobiznes w TVP
I porównajmy skalę rozwoju rolniczego rynku małych wytwórców tradycyjnej żywności z projektem finansowanym przez UE, który zakłada rozwój nowoczesnej żywności za 400 milionów euro. Patrz: Aby żywność była nowoczesna

W którą stronę pójdziemy? Będziemy skazani na fabryki i hipermarkety, czy będziemy mieli blisko do rolnika i na targ?

Artur Śliwiński

Przyślij swoją opinię na adres email redakcji

BRAK KOMENTARZY

Dodaj komentarz