Wzór do naśladowania, czyli przedszkole Nr 8 w Łomży

Sharing is caring!


W szkołach nie ma sklepików, w których dostępne są słodycze, chipsy, gazowane napoje. Wszystkie posiłki wydawane dzieciom są przyrządzane z ekologicznych produktów pozyskiwanych wyłącznie z okolicznych gospodarstw rolnych położonych w pobliżu miasta. Dodajmy, że są one wydawane bezpłatnie, bo są opłacane z podatków. Dzieje się tak nie tylko w szkołach, ale i w przedszkolach. Gdzie tak się dzieje? W Polsce? Nie. W szwedzkim Sodertalje, położonym koło Sztokholmu. Ale optymalnie dobre praktyki żywieniowe są wprowadzane na szczeblu lokalnym również w naszym kraju. W Łomży w Przedszkolu Publicznym Nr 8 od 2012 roku dzieci jedzą płody rolne pochodzące z ekologicznych upraw.

Dzieje się tak od 2012 roku w przedszkolu w mieście liczącym około 50 tysięcy mieszkańców, położonym pośród lasów i pól nad Narwią, blisko granicy Podlasia i Mazowsza. Dzieje się tak w mieście, które ma wiele wspólnego ze szwedzkim miastem Sodertalje. Łomża i Sodertalje są miastami partnerskimi.  Szwedzi są liderem projektu „Dieta dla Zielonej Planety”, w którym oprócz Łomży bierze udział Moletai na Litwie i Mollet del Valles w Hiszpanii. Projekt współpracy międzynarodowej „Dieta dla Zielonej Planety” rozpoczął się w grudniu 2013 roku, zakończy się 31 marca 2015 roku. Realizowany jest w ramach Programu URBACT II z EFRR.

Ale Przedszkole Publiczne nr 8 w Łomży wdrożyło pomysł zdrowego żywienia dzieci znacznie wcześniej, bo już w 2012 roku. Zaczęło się od tego, że Agnieszka Bućkowska zaczęła poszukiwać dostawców produktów ekologicznych dla kierowanego przez siebie przedszkola. W szybkim czasie udało się nawiązać współpracę z gospodarstwami, które dostarczają ekologiczne warzywa w konkurencyjnych cenach.

SlowFood.edu.pl – Jak do tego doszło, że w kierowanym przez Panią przedszkolu dzieci mają zagwarantowane warzywa?

Agnieszka Bućkowska, dyrektor Przedszkola Publicznego Nr 8 w Łomży – Wiele osób przyczyniło się do tego, że nasze dzieci mogą jeść zdrowe warzywa, a początki były rzeczywiście trudne, bo na początku tej drogi wiedzieliśmy, co chcemy osiągnąć, a musieliśmy ustalić jak to zrobić zgodnie z prawem. Przecieraliśmy pionierski szlak. Nie mieliśmy punktów odniesienia. Nikt przed nami tego nie robił, a przynajmniej nie mieliśmy takiej wiedzy. Wiedzieliśmy, co chcemy osiągnąć, ale musieliśmy ustalić wiele szczegółów. Dlatego bezcenna okazała się współpraca z takimi instytucjami, jak Ośrodek Doradztwa Rolniczego (Patrz: „Owoce i warzywa dla dzieci w przedszkolu bez VAT” – Marian Zysk, główny specjalista ds. ekologii i ochrony środowiska Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego Szepietowo, Powiatowy Zespół Doradztwa Rolniczego w Łomży) i Urząd Skarbowy. ODR na co dzień współpracuje z gospodarstwami ekologicznymi. Wiedzą, którzy rolnicy mają odpowiednie produkty, których jakość jest potwierdzona certyfikatami. Spotykaliśmy się z rolnikami i rozmawialiśmy. W efekcie utworzyła się grupa ludzi godnych zaufania, którzy są pewnym źródłem najlepszej żywności dla dzieci. Ważną rolę odegrał łomżyński Urząd Skarbowy, z którym konsultowane były kwestie finansowe i podatkowe, dotyczące rozliczania przedszkola z dostawcami.

SlowFood.edu.pl – A propos pieniędzy. W powszechnej opinii zdrowa żywność jest droga. Jak po dwóch latach współpracy z gospodarstwami ekologicznymi ocenia Pani projekt od strony finansowej?

Agnieszka Bućkowska – Bardzo dobrze, gdyż kupujemy wprost od producenta. Wyeliminowaliśmy wszystkich pośredników. Raz w tygodniu rolnik dostarcza nam swoje płody. My płacimy bezpośrednio rolnikowi. Dzięki temu prostemu mechanizmowi rolnik otrzymuje godziwą zapłatę, a przedszkole ma zagwarantowane najlepszej jakości produkty w cenach hurtowych. To mit, że przedszkola nie stać na karmienie dzieci zdrowym jedzeniem. To się opłaca również w wymiarze finansowym.

SlowFood.edu.pl – Czy wprowadzenie ekologicznych produktów na kuchnię wymusiło jakieś zmiany w organizacji pracy lub procesie przygotowania potraw? Czy wiązało się to z dodatkowymi wydatkami na wyposażenie? Czy były potrzebne szkolenia?

Agnieszka Bućkowska – Nie dokonałam zmian organizacyjnych, ponieważ nie było takiej potrzeby. Pracujemy tak jak  wcześniej. Przeszkolona została intendentka i cały personel kuchenny, podniesienie świadomości osób przygotowujących posiłki jest ważne, ponieważ wówczas i one widzą sens tego przedsięwzięcia. Tematem zdrowej żywności trzeba „zarazić”, otworzyć ludziom oczy.  Zawsze jak coś robię staram się wszystkich zaangażować, a żeby tak się stało muszą to poczuć i chcieć sami z siebie, a nie z nakazu służbowego. Intendentka po szkoleniu na przykład wprowadziła wiele ziół, których wcześniej nie używaliśmy, wyszukuje ciekawe, zdrowe przepisy.  Kucharki pilnują czasu przygotowania potraw, by warzywa nie traciły swych wartości odżywczych. Udało mi się wyposażyć kuchnię w piec konwekcyjno – parowy. Teraz przygotowujemy warzywa na parze i mamy możliwość pieczenia jednocześnie np. 100 kotlecików bez użycia tłuszczu. To jest dla kuchni duża oszczędność czasu pracy, więc wszyscy jesteśmy zadowoleni.

SlowFood.edu.pl – Czy na przestrzeni dwóch lat trwania projektu widzi Pani edukacyjny wpływ na dzieci?

Agnieszka Bućkowska – W naszej placówce bardzo dbamy, by dzieci jadły nie tylko zdrowe jedzenie, ale i żeby było ładnie podane. To bardzo ważne, gdyż to my dorośli uczymy dzieci, jak, co i kiedy jeść. I to właśnie u tych najmłodszych w żłobku i w przedszkolu wyrabiamy prawidłowe nawyki żywieniowe. I mamy wiele radości, bo widzimy, że te starania przynoszą prawidłowe rezultaty. Dzieci dobrze żywione nie żądają słodyczy, chipsów, czy innych produktów typu fast food. Nasze dzieci już wiedzą, co jest dla nich dobre i lubią smaczne oraz zdrowe jedzenie. Z moich obserwacji wynika taki wniosek, że dzieci otworzyły się na poznawanie smaków, są zainteresowane jedzeniem. Wcześniej nie  można im było podać warzyw do kanapek, bo je ściągały.  Teraz w piątek jak mają „szwedzki stół” i sami wybierają warzywa próbują wszystkiego. Komponują wielkie warzywne kanapki.

SlowFood.edu.pl – Pani Dyrektor, proszę powiedzieć jak Pani zachęciłaby innych dyrektorów żłobków, przedszkoli czy szkół w Polsce do wprowadzenia ekologicznych produktów do swoich?

Agnieszka Bućkowska – Przede wszystkim warto, bo można uzyskać wspaniałe rezultaty dla zdrowia dzieci. Co bardzo ważne jest to stosunkowo łatwe do zrobienia i nie ma żadnych przeszkód formalnych, jest też opłacalne finansowo. Wszystkim się to opłaca. Wszędzie też w Polsce wokół żłobków, szkół, czy przedszkoli są sprzymierzeńcy, którzy są potrzebni do realizacji projektu i jego sukcesu. Ośrodki doradztwa rolniczego pomogą stworzyć bazę wiarygodnych i sprawdzonych dostawców płodów rolnych. Sami rolnicy produkujący zdrową żywność są zainteresowani sprzedażą płodów bezpośredniemu odbiorcy. Nie ma konieczności organizowania przetargów. Zamawiamy z wolnej ręki, ponieważ są to kwoty niższe niż wymagane w procedurach przetargowych. Samorząd na pewno też pomoże przy realizacji projektu, a rodzice są zainteresowanie zdrowiem swoich dzieci, więc są naturalnym sprzymierzeńcem. A same dzieci, choć są małe to są mądre. W naszym przedszkolu dzieci chętnie współtworzą menu, mówią, co chciałby zjeść, dajemy im możliwość wyboru, ale oczywiście podsuwamy właściwe odpowiedzi. To na nas dorosłych spoczywa obowiązek nauczenia dzieci jak mają żyć, w tym jak się odżywiać. Wszyscy na tym skorzystamy, też finansowo, a przede wszystkim efekty edukacyjne i zdrowotne są bezcenne.